NIEZALEŻNA POLSKA FORMA DOKUMENTALNA – Krzysztof Miklaszewski


Krzysztof  MIKLASZEWSKI

                         N i e z a l e ż n e  –  t o     z n a c z y :  j a k i e ?
(uwagi o <niezależnym> polskim kinie dokumentalnym przełomu wieków)

1.    
               „ Niezależność” – jako cecha podstawowa wolności – to wartość przynależna każdej  ludzkiej istocie . Trudna jednak – na co dzień – do egzekucji. Dlatego taką nadzieję przykładać zwykliśmy do demokratyzacji naszego życia w społeczeństwie. Zwłaszcza ,że doświadczenia najbliższych nam pokoleń przypominają, że     zapewnić ją są skłonne  tylko instytucje  państwa   c z y s   t o  demokratycznego. Inaczej: „niezależność” pozostanie jedną  z idei czysto iluzorycznych ,którą uwielbiają <mamić > swoich wyborców politycy wszelkich maści , szybko jednak zapominających własne deklaracje , skoro tylko uda się im dojść do władzy.
                  „Niezależność „ w sztuce ma znaczenie podstawowe. Praktyka życiowa uczy   bowiem , że „niezależnością” – bez względu na ustrój -na pewno charakteryzują się twórcy bezkompromisowi , tak oddani swojemu posłannictwu ,że są absolutnie głusi na koniunkturalne współuczestnictwo w grze kompromisów , którą próbuje im narzucić albo udająca kulturalnego liberała władza autokratyczna albo  sponsorujące ich i <wymagające > społeczeństwo konsumpcyjne. Wiemy też ,że  z takimi twórcami zarówna tzw. ”władza”, jak  i tzw. „lud” mają największe kłopoty.
            
2.
Z „ niezależnością” jako skutkiem demokratycznych instrumentów egzekwowania w o l n o ś c i mieliśmy do czynienia w historii Polski XX-wiecznej niesłychanie rzadko, każde zjawisko , które – choć na chwilę – taką szansę zrealizowało , godne jest …u w i e c z n i e n i a .Dlatego pozwalam sobie przypomnieć absolutnie u n i k a t o w y przykład , który w nie tylko   n i e s p o d z i e w a n i e <eksplodował> na początku lat 90-tych ubiegłego stulecia , a więc na samym początku naszej ustrojowej transformacji  , a który – mimo oznak dręczącej go (jak większość demokratycznych odkryć III Rzeczpospolitej )  z a p a ś c i  trwa do dnia dzisiejszego. Zjawisko to określić można terminem   „ polska filmowa (i telewizyjna) f o r m a     d o k u  m e n      t a l n a” , używanym  tu – w opozycji do utrwalonej przez filmologów nazwy „polski film dokumentalny” – jako jej terminologiczne … r o z s z e r z e n i e , wynikające – zresztą – całkowicie   z …praktyki życiowo-artystyczne.
                 Tę praktykę wyznaczyła – o, dziwo!-  p o l s k a    t e l e w i z j a   p u b l i c z  n a , dopuszczająca w pierwszych latach „wolności” elementy p r y w a t y z a   c y j n e  w praktyce produkcyjnej. Te  elementy nazywano początkowo skromnie : producentami <z e w n ę t r z n y m i>, a była to naprawdę REWOLUCJA , bo dopuszczała do <produkcyjnego stołu> telewizji  p a ń s t    w o w e j  –  osoby całkowicie … p r y w a t n e ,które powoli tworzyły prawdziwy m e d i a l n y   r y n e k . Najbardziej na tym skorzystał filmowy dokument , który nie tylko podtrzymał międzynarodową s ł a w ę  kina realistyczno-aluzyjnego , ale spowodował prawdziwą ekspansję polskich form dokumentalnych na ekrany i do internetowych” prowajderów” całego świata           ( by się o tym naocznie przekonać – wystarczy śledzić comiesięczne doniesienia agencyjne o ilości  nagród  dla polskich produkcji dokumentalnych na międzynarodowych festiwalach i konkursach).Telewizja  bowiem była zawsze   i jest m a t k ą   dokumentu,  ale też jest jego… m a c o c h ą. Matką   – bo czasem  produkuje  go , ale zawsze – wspiera , macochą zaś – dlatego , że szczególnie swego  <dziecka > nie ceni , co widać  dziś dosyć przenikliwie  , jako  że na całym już   świecie  daje mu niewielkie możliwości kontaktu z odbiorcą (przykładem nie tylko <abstrakcyjne> pory emisji   rodzimych propozycji dokumentalnych w Telewizji Polskiej, ale zupełnie analogiczne praktyki w angielskiej BBC , która jeszcze w poprzedniej dekadzie była – podobnie jak brytyjska służba zdrowia , całkowicie dziś  skompromitowana – <niedościgłym wzorem > dla nas – <prostaczków znad Wisły!).
           Zanim  n a s z a   p o l s k a    n i e z a l e ż n a   produkcja zniknie , co zapowiada centralizacja państwa obecnie w Polsce rządzącej ekipy , warto prześledzić jej narodziny i rozwój w ostatnim ćwierćwieczu.
Wszystko zaczęło się w TVP , kiedy nazywano ją jeszcze w <komunistycznym slangu> …Radiokomitetem , a winni byli jego <zasłużeni pracownicy> .Jednym z pierwszych był < wieczny rewolucjonista> i marzyciel – twórca nowego typu polskiego reportażu telewizyjnego  (społecznie interwencyjnego )- Maciej  Szumowski (1939- 2004)    ( kolejny znaczący –  po Kuroniu ,Michniku i Modzelewskim reformator i buntownik partyjny ) , zakładający swoją prywatną firmę  produkcyjną  (Shot-Szumowski )jeszcze za czasem komuny  , służącą niedługo potem …walczącej <Solidarności > związanej z  nonkonformistycznym  odłamem nowohuckiego duchowieństwa (przede wszystkim : Niezależna Telewizja Mistrzejowice , której Szumowski był przez dwa lata redaktorem naczelnym).
                                         W sukurs tym „niewdzięcznikom wykarmionym  przez  naszą  Matkę Partię” ( takie głosy usłyszeć m ożna było jeszcze w czasie „partyjnych spędów” czyli <dzielnicowych  konwertykli > PZPR-owskiego aktywu ) przyszli wytrawni producenci państwowych wytwórni . Z warszawskiego  WFD  odeszła   grupa  „ myślących” kierowników produkcji i  powołała do życia Studio Filmowe <Kalejdoskop .W  Łodzi <puste miejsce>po prywatyzowanej nieudolnie i pospiesznie” Oświatówce ”(WFO ) postarało się wypełnić pełne inwencji Studio Filmowe <Everest>, prowadzone do dzisiaj dynamicznie przez Mirosława Dembińskiego. Kiedy zaś  do ruchu  dołączyli wreszcie dotychczas <bezimienni > twórcy  polskiego  p o d z i e m i a    d o k u m e n  t a l n e g o    s p o d   z n a k u < S o l i d a r n o ś c i >( np . późniejszy Prezes TVP (za Wałęsy ) Marian Terlecki  i  jego grupa , wtedy wspierające ich   Video-Studio , Gdańsk okazało się produkcyjnym potentatem   D o k u m e n t a l n a    r e w o    l u c j a lat 90-tych  oznaczała po prostu niczym nie ograniczoną  w o l n o ś ć     p r  o d u k c y j n ą : każdy pasjonat dokumentu i twórca , pragnący realizować własną , nie korygowaną przez nikogo , wizję mógł się stać – po raz pierwszy w powojennej  Polsce – własnym „sterem ,żeglarzem , okrętem”, co – w praktyce – oznaczało konieczność  posiadania autorskiej firmy producenckiej I  tak  – dzięki tej  możliwości zdołali „ utrwalic” swe nazwisko i „zbudować”   swój własny filmowy język  wszyscy prawie znaczący dziś dokumentaliści , unikający tylko „ jak diabeł – wody święconej” dotychczasowej ostoi polskiego dokumentu czyli …Krakowskiego Festiwalu , którego kabotyński  błąd wyrzucenia na bruk w roku 1995 – całej polskiej produkcji dokumentalnej –  jako <niegodnego> partnera  międzynarodowej konfrontacji w kinie „Kijów” – zaowocował pogłębiającym się z roku na rok brakiem zaufania do jego praktyk selekcyjnych wstępującej w dorosłe życie debiutanckiej młodzieży .Ta zaczęła „oblegać” natomiast gremialnie inne nowe , rodzące się jak grzyby po deszczu , polskie przeglądy i festiwale, otwarte nietylko na nowe nazwiska , ale przede wszystkim – na nowy język dokumentalnej opowieści. Tak pokazywali się  :najpierw – Polsce , a potem – światu ,  nie tylko tak znani reżyserzy , jak Magdalena Łazarkiewicz („California in blue” [1994] – impresja dokumentalna , zainspirowana muzyką Jana A. P. Kaczmarka ,  z zachodniego wybrzeża USA, wyprodukowana przez warszawski Casting Service Film ) ,Michał Bogusławski („Wyrok” [1995] – zainspirowana wystawą dokumentacyjną    sowieckich zbrodni  lat 1937-38  filmowa próba rekonstrukcji losów ofiar KGB, zrealizowana przez A B Film Production z Krakowa)  , Maria Zmarz-Koczanowicz („Prawdziwe życie” [1995] – przewrotny dokument , ukazujący wpływ telewizyjnych seriali na życie zwyczajnych ludzi , nakręcony przy pomocy warszawskiej Fundacji Sztuki Filmowej), Krzysztof Lang („Adampol- Polonezkoy „ [ 1996] – opowieść o niezwykłej osadzie w Turcji – mikroskopijnej wysepki polskości pośród „morza islamu”, produkcja warszawskiego Boby- Film Production ) czy Bohdan Kosiński („Dorsz czyli gdańskie miesiące”[1997] film dokumentalny o dziejach Gdańska, wyprodukowany przez Studio Filmowe „Kronika”).Ale – co ważniejsze – dzięki takiej możliwości zaistniało n o w e     p o k o l e n i e   polskich dokumentalistów. Przypomnieć warto rozwój kariery przynajmniej trzech .Tacy bowiem wtedy jeszcze m ł o d z i   z d o l n i  , jak Grzegorz Linkowski z Lublina , Mariusz Malec z Kielc czy tak d o ś w i a d c z o n y , jak Stanisław Ryszard  Kubiak z Wrocławia , reprezentują nie tylko różne pokolenia , ale są przedstawicielami Polski  … <prowincjalnej>, w której f o r m y   d o     k u m e n t a l n e  zagościły po roku 1989 na  d o b r e  i na  s t a ł e .
Linkowski (rocznik  1957) np. – dzięki  swojej lubelskiej firmie – Studio Voxmedia – dał się poznać jako twórca znanego dziś w całym świecie filmu o katolickim księdzu , który po 12. latach kapłaństwa – dowiedziawszy się ,że jest dzieckiem  żydowskim,  z getta uratowanym przez polską rodzinę – odtwarza całą swoją życiową drogę („Wpisany w gwiazdę Dawida – krzyż” z roku 1997), po latach pracy ,owocujących udanymi produkcjami , zadziwił tym razem zrealizowaną przez nową swą firmą producencką (LinkArtFilm) filmową <anatomią sukcesu> przywołującą i ujawniającą po latach kulisy niesłychanie sprawnego i skutecznego działania podziemnej radiostacji „Solidarności” w Świdniku („Hakerzy < Solidarności>” -2015 ).
Malec- natomiast – (rocznik 1968) , zarabiający na życie jako reżyser serialowych odcinków , swoje ambicje twórczo-życiowe zawarł w dokumentalnych koprodukcjach własnej  kieleckiej firmy („Contra Studio”) ,  a szczególnie we wstrząsających obrazach zza wschodniej granicy , jakim były na pewno dwa jego dokumenty : portret zbiorowy  rosyjskich matek żołnierzy poległych w Czeczenii („Matka nieznanego żołnierza” -2000) oraz –  odnotowana  od razu po zdarzeniu – <anatomia zbrodni> czeczeńskich terrorystów ,  dręczących przez  godzin  i w rezultacie tej akcji – zabijających część  widowni teatru muzycznego Na Dubrawce  w Moskwie („ Teatr śmierci – Nord Ost” -2003).
Kubiak  –  wreszcie –  od wymienionej dwójki trochę starszy , pracowity wrocławianin – wykorzystał swoją <życiową szansę > jako autor tryptyku dokumentalnego o Jerzym Nowosielskim („Liturgia”, „Portret z lustrem”         i „Retrospektywa”[ 2003 -2004 ] – prod . Q.B.A. Produkcja Filmów Wrocław), którym przebił się nie tylko na forum ogólnopolskie ,ale słusznie zachwycił krytykę filmową . Nawet tak wymagająca Maria Malatyńska nie kryła zachwytu ( zwłaszcza : drugą częścią tego unikatowego <serialu>) podkreślając , że :
„ film Kubiaka (…) objawił się jako dzieło prawdziwie nowe i pogłębio  ne…Nowosielski nie występuje w filmie bezpośrednio , jest obecny jedynie na ekranie sfilmowanego telewizora .Ze względu na zły stan zdrowia profesora , Kubiak wykorzystuje archiwalne zapisy rozmów z Nowosielskim .Film w filmie. Ekran telewizora stanowi w kadrze jakby ramę dodatkowego obrazu ,otoczonego dziełami pędzla Nowosielskiego.  Ale jest  także swoistym głosem z przeszłości , jest świadomością i niezmiennością myśli Artysty. Dzięki tej metaforze rozumiemy, na czym polega zmienność sztuki i przemijalność życia.”(„Film&TV.Kamera”2004,nr 1)

3.
       Jak podkreślałem – geneza   p r y w a t n y c h    p r o d u k c j i – to  w gruncie rzeczy  o b r o n a    w ł a s n e j    t w ó r c z e j    t w a r z y , to walka z   urzędniczą ingerencją w scenariusz i realizację ( < mecenatowe >wymagania bowiem zastąpiły cenzurę ) to próba przeforsowania  w ł a s n e j    w i z j i    i   w ł a s n e g o     j ę z y k a , a przede wszystkim – ucieczka od schematu…”urawniłowki”, przypisanego do każdej publicznej instytucji, Zwłaszcza tej , „ wydzielającej” pieniądze na produkcję .Dlatego tak ochoczo skorzystali ambitni reżyserzy dokumentalni. Trzy przykłady – przynajmniej – są budujące.
Krakowskie egzemplum to – twórczość zmarłego w roku ubiegłym -Jerzego Ridana (1943-2016) – duszą i ciałem oddanego Nowej Hucie i dokumentacji jej historii , twórcy unikatowego dzieła ,  jakim jest kontynuowana  przez Jego zespół z synem – Krzysztofem – na czele – Nowohucka Kronika Filmowa , emitowana stale przez OTV Kraków .Otóż Ridan – po doświadczeniach pracy w wytwórniach warszawskich i łódzkich – już  jako absolwent łódzkiej P W S F Tv i T – powrócił do Krakowa i w Ośrodku Kultury im. Norwida na Osiedlu Teatralnym w Nowej Hucie stworzył swoje własne „filmowe gniazdo”, dające mu szansę kształcenia młodzieży w zakresie realizacji filmów, a jednocześnie zaspokające Jego ambicje jako twórcy dokumentalnych form. Tym sposobem-obok DKF i AKF-u  powstała  działająca w II połowie lat 90.tych Agencja Filmowa CrackFilm , przekształcona na początku nowego stulecia w ERFilm Studio. Z niezależnych produkcji CracFilmu pozostają w pamięci dwie – jakże różne – autorskie propozycje Ridana : „Cinema Theatre” (1997)  i „Lot kuli” (1999). Pierwszy bowiem to wyrafinowany <dokument kreacyjny> , który w siedmiu pure –nonsensowych  seansach pragnie dotknąć <sfery cienia> jako natury kinematografu ; drugi zaś – to – oparty na tragicznych wydarzeniach w Kopalni <Wujek> – rodzaj <dokumentalnego protestu> przeciwko zabijaniu jako „formy rozwiązania konfliktu między ludźmi „. W ERFilm Studio – Ridan swego bogatego warsztatu używał zarówno do utrwalenia życiowych przyjaźni („Natan Gross” [2001]- to wzruszająca opowieść krakowskiego poety, pisarza i reżysera , który mieszkając od roku 1950 w Izraelu , pozostał prawdziwym …Krakusem )  ale też – i to przede wszystkim –  do obrony wartości , które na naszych oczach zanikają w procesach industrializacji  i ustrojowej transformacji („Orkiestra dęta”[2009] np. –  to <chwytający za serce> opis „kulturalnej katastrofy” , jaką  dla robotniczej społeczności jest bezduszna decyzja hutniczego magnata, likwidująca pracowniczą  orkiestrę nowohuckiego Kombinatu Stalowego) Ridan , podobnie – jak jego bohaterowie – z tym barbarzyństwem transformacji nie pogodził się nigdy , dlatego do tematu  powracał jeszcze  kilkakrotnie .   „Nie byłby sobą „ ,gdyby  – choć na chwilę – zaniechał działania wobec każdej podjętej interwencji, Zwłaszcza , gdy dotyczyła ona  Nowej Huty i jej  historii. Dlatego jego  ostatni film „Strajk na zgniataczu” [2013] , zrealizowany – tym razem przez inną krakowską firmę –APIO ( założoną  w roku 1996 przez   Piotra Augustynka  [ ur.1954 ] – długoletniego operatora kamery z TVP Kraków) – to dokumentalna rekonstrukcja wydarzeń , jakie  wywołał  strajk pracowników nowohuckiego zgniatacza w roku 1988.
                Augustynek – długoletni i wierny współpracownik Szumowskich , zwłaszcza w produkcjach Mistrzejowic , operator filmów  zarówno –  Macieja , jak  i jego syna – Wojciecha [ ur.1961]  , niemniej uzdolnionego dokumentalisty niż słynna na całym świecie  dzięki swoim fabułom –  siostra  Wojciecha – Małgorzata ,  to –  kolejny znakomity producent  < niezależnego kina> w Krakowie – współtwórca tak znakomitych  pozycji , jak „Patent na przeżycie” [2000] – unikatowej   rejestracji wspomnień tych uczestników pierwszego oświęcimskiego <strajku> ,  którym udało się przeżyć Auschwitz , a którzy tę nigdy niemożliwą do zaleczenia <obozową ranę > łagodzą ekspresją własnej malarskiej erupcji czy „Czas próby” [2010] – filmowej opowieści o nieznanych powszechnie kłopotach prawników <Solidarności> w czasie stanu wojennego
           Pośród przykładowo  w y b r a n e j   t r ó j c y  reżyserów dokumentu , którzy – świadomi swego wyboru – postawili na   t r u d  produkcji własnej –  obok Ridana -chciałbym przypomnieć  dwóch twórców warszawskich: Grzegorza Skurskiego i Andrzeja Titkowa, reżyserów dwóch pokoleń polskich dokumentalistów.
          Skurski (1939- 2009) – typowy „brat-łata –  <skumplowany> zarówno z  całą filmową awangardą , z której najbardziej cenił Wojciecha Hasa  i Krzysztofa Kieślowskiego ,  był prawdziwym „spowiednikiem” i powiernikiem nie tylko < warsztatowych tajemnic>,  kilku pokoleń aktorek, gwiazd polskiego kina i sceny. Skurski -fanatyk filozofii życiowej „carpe diem”  sam siebie traktował jako  profesjonalistę tylko  w zawodzie… taksówkarza , zawodzie ,który – jak twierdził – „daje naprawdę możliwość prawdziwego kontaktu z ludźmi”.Skurski   – jednak- wspaniałym wielowarsztatowym  filmowym „zawodowcem”  :zarówno reżyser fabuły i dokumentu , jak i  aktor  (niezliczona liczba epizodów we wszystkich znaczących <dziełach> polskiego kina ), scenarzysta , a w ostatnim okresie życia także –  p r o d u c e n t .
Skurski – we wszystkich swych < wcieleniach > – pojęcie „wolności” utożsamiał z procesem twórczym .Nic  więc dziwnego ,że „swoje wytwórnie „ , powoływane –  zwykle-  na użytek kolejnej  produkcji kolejnego filmu ,  kreował ze szczególną pasją.
Tak było z  jego Takt Filmem , kiedy zrealizował „Stan świadomości”[1997]  kumulując  w nim  obraz samoświadomości polskiej młodzieży z różnych środowisk , tłumaczący jej  życiowe cele  i postawy.
           Tak było też   z N-Artem, kiedy powstała 11-minutowa  wstrząsająca „Krótka historia o zabijaniu w jednym ujęciu” [2001] .   Wstrząsająca – i dzięki sile osobistego życiowego doświadczenia ( reżysera ) , i dzięki formie filmowej notacji (jedno ujęcie).Była to bowiem opowieść – przez lata katowanej – kobiety , która z premedytacją i  z wewnętrznym przekonaniem o „konieczności” popełnienia „zbrodni” , a także z pełną świadomością poniesienia „kary” , zabiła swego wieloletniego oprawcę.                                            
                Przygoda produkcyjna Skurskiego powtórzyła się po raz trzeci z M. P. Production (choć – tym razem – Skurski był <tylko> współproducerem) , kiedy reżyser stworzył dwa swoje ostatnie dzieła . Określenie „dzieła” nie jest tu wcale krytycznym < ozdobnikiem >  jako że zarówno „Chleb” [2003] , jak i  „Rytm życia” [2009] – to prawdziwe   p e r ł y     polskiego dokumentu.
”Chleb”– to odwołująca się do zjawiska „słuchowego widzenia” inscenizowana impresja dokumentalna , wykorzystująca zjawisko synestezji wrażeń  do nowego typu przeżywania Holocaustu , ”Rytm życia” -natomiast  -to rodzaj filmowego epitafium odchodzącego reżysera , którego wizję przemijania tworzy dramaturgia filmowego dźwięku .
Twórczość dokumentalna Andrzeja Titkowa  (ur.1946 )jest równie w tej mierze pouczająca :  sprawdzony profesjonalnie  we wszystkich możliwych gatunkach filmowej ekspresji twórca – pod koniec ubiegłego wieku- <zakontestował> znany mu z osobistego doświadczenia <układ produkcyjny> i w prowadzonym przez siebie Studiu Filmowym TAK  zrealizował najciekawsze i najbardziej dla niego samego ważne filmy .Przynajmniej o dwóch nie wolno zapomnieć.
Pierwszy- wynika z wieloletniej fascynacji twórczością Tadeusza Konwickiego. Tu znacząca uwaga  sam Titkow – twórca fascynującego dokumentu o Gustawie Herlingu – Grudzińskim („Dziennik pisany pod wulkanem „[1995] – znakomicie  czuje jako filmowiec – literaturę i potrafi dla jej fraz znajdować adekwatny ekwiwalent obrazowy. Na pewno  pomaga mu w tym  jego dojrzały poetycki warsztat , zaprezentowany w kilku autorskich tomikach. Jeden z filmów o Konwickich , ten – rzeczywiście „ znaczący „ , nosi tytuł „Całkiem spora Apokalipsa „[2002] i stanowi najbardziej trafny w swej wielowątkowości i >gęstości< przywołanego materiału, a jednocześnie niesłychanie  intymny  we wnikliwości dokumentalnej obserwacji, <konterfekt> twórczy  jednego z najlepszych polskich prozaików XX wieku.                 
Filar drugi dokumentalnej twórczości Titkowa <zbudował > jego  ”Album rodzinny”[2013] .Ten   filmowy przekaz jest rzeczywiście najbardziej z jego dokumentów –  osobisty  ,  podąża bowiem  śladami  lubelskich przodków ze strony matki : pradziadka – Marka Arnsztajna ,słynnego lekarza-społecznika , na którego pogrzeb w Lublinie przyszło 10 tysięcy osób oraz prababki – Franciszki ,  działaczki niepodległościowej spod znaku …Legionów ( niewiarygodnej  wprost <fanki>…  Marszałka Piłsudskiego !), Żydówki  <baptyzowanej> tuż przed wybuchem II wojny , ale w chwili założenia przez Niemców getta , z własnej i nieprzymuszonej woli – w akcie solidarności z własnym narodem –  podejmującej samobójczą decyzję zamieszkania w tej śmiercionośnej strefie.

4.
Zrodzone w uporczywej walce ze Służbą Bezpieczeństwa , a korzystające w okresie konspiracji z gościny biskupa Gocłowskiego Video-Studio Gdańsk – to przykład  b u d u j ą c e g o    o t w a r c i a dla twórców dokumentalnych wszystkich pokoleń .Znaleźli tu swoje miejsce  – obok Mariana Terleckiego (1954-2010 ) , późniejszego Prezesa Radiokomitetu za Prezydentury Lecha Wałęsa , a  rzeczywistego prawodawcy Video-Studia  (w roku 1981 Terlecki powołał do życia prototyp Studia – Agencję Telewizyjną <Solidarności> i przy jej pomocy zrealizował dokument „Kandydat” – pierwszy film o Wałęsie w związku z jego kandydaturą na szefa Związku )   ,   reprezentujący różne pokolenia i estetyki –  twórcy  .
Ze Studiem współpracował np. związany całe życie z Wybrzeżem – Krzysztof Kalukin (1945-2009),znakomity operator i reżyser m.in.tak przewrotnego filmu o „hołdzie narodu dla przywódcy”  czyli ceremoniach ,w jakich – co roku – brali udział Irakijczycy , by deklarować „swą dozgonną wdzięczność- dla Ojca Narodu –Saddama Husseina („Daję ci wodę życia”- 2000 ) .
Pojawił się na Wybrzeżu nawet  tak znany, uznany i doświadczony autor , jak Andrzej Trzos-Rastawiecki (ur.1933) –i w roku 2007 dał znowu znać o sobie jako  dokumentalista Trzos  ,kiedy to stworzył  w Gdańsku – „Balladę o prawdziwym kłamstwie” – czyli: bardzo pouczającą formę dokumentalnej rekonstrukcji ,która w okrutnej .wiwisekcji zachowanych materiałów rozliczała wszelkie przekłamania komunistycznej propagandy  PRL-u , budowanej przez kolejne partyjne ekipy – od Bieruta do Jaruzelskiego.  
Podobnie było z kobietami ,które wspomogły produkcjom  Video-Studio:
Ewa Pytka-Chylarska , zanim <zabłysła> jako realizatorka telewizyjnej „Plebanii”, dała się poznać – dzięki filmom produkcji Video-Studio Gdańsk jako autorka biografii filmowych polskich prozaiczek. Najlepiej chyba wypadła analiza duszy  Gretkowskiej – film z roku 1994 – „Manuela Gretkowska – pisarka nie –emigracyjna” .
Natomiast trochę od niej starsza szczecinianka – Iwona Bartólewska – początkowo jako absolwentka …Wydziału Nawigacji Wyższej Szkoły Morskiej , <zatopiona> w podróżniczej pasji dokumentowania swych podróży dookoła świata, w latach 90.tych przeżyła <szok ideowy> , a jej film –„List do syna [1996 ]-był nie tylko pierwszym manifestem potrzeby nowej dokumentacji  losów „żołnierzy wyklętych” , ale  pokazał niespotykaną dotychczas inwencję w docieraniu do  pozacieranej mocno prawdy .Bartólewska bowiem nie tylko „prześwietliła” raz jeszcze okoliczności morderstwa Antoniego Żubryda (oficera i dowódcę oddziału partyzanckiego NSZ „Zuch” zastrzelonego wraz z żoną przez UB w roku 1946  w Sanockim ),ale dotarła do zbrodniarza  , którym okazał się Jerzy Vaulin , powojenny reżyser…dokumentów wojskowych
                    Równie skuteczną , choć wychodzącą z innych genetycznych przesłanek ( bardziej profesjonalnych niż politycznych ) , firmą produkcyjną nowego typu okazało się Studio Filmowe „Kalejdoskop”, pojawiające się na polskim rynku mediów już  na początku 1989 roku. Konsekwencją i pracą swych założycieli i współwłaścicieli (4 doświadczonych kierowników produkcji spod znaku WFD : Zbigniewa Domagalskiego, Janusza Skałkowskiego , Wojciecha Szczudło (1951- 2015)   i Piotra Śliwińskiego) „Kalejdoskop” – niezmiennie przez 28 lat – utrzymuje swój  wysoki poziom artystycznych kreacji  i  dynamikę pro  dukcynej  ekspansji .Zapewnia je  profesjonalizm celów i środków , określony jasno i realizowany z żelazną konsekwencją ,  zgodnie – zresztą – z <wyjściowym> manifestem , w którym „czterej muszkieterzy” z ulicy Chełmskiej 20 w Warszawie zadeklarowali :
            ”Stworzyliśmy Studio Filmowe , bo chcieliśmy być  n i e z a l e ż n i. Dlatego (…)wspieramy przede wszystkim n i e z a l e ż n y c h   i  o d      w a ż n y c h (…)Nie boimy się podejmować  r y z y k a , bo wiemy ,że tylko w ten sposób powstają rzeczy wartościowe, dzieła , które pozwalają nam zrozumieć czasy nam współczesne.”
      Sukcesów polskich i międzynarodowych można „Kalejdoskopowi”  wprawdzie pozazdrościć ,  bo 150 nagród prestiżowych festiwali (łącznie z  nominacją do Oscara za film  Łozińskiego  „89 mm do Europy –           [ 1994]) to osiągnięcie niebotyczne – nawet na skalę światową.,  Ale – tak naprawdę – to dopiero – nawet największemu  < zazdrośnikowi > – najbardziej zaimponuje    nie zestaw  współpracowników ze wspomnianym Marcelem Łozińskim (ur.1940 ) na czele ,ale konsekwencja w poszukiwaniu <trudnych> tematów i ich realizacja , okupiona zwykle wieloletnim trudem produkcyjnym . Warto przywołać jeszcze co najmniej dwa filmy Łozińskiego wyprodukowane  przez „Kalejdoskop”: ”Wszystko się może przytrafić”[1995] i „Jak  to  się robi”[2006] .
.Pierwszy, obwołany ostatnio mianem Najlepszego Polskiego Dokumentu 100-lecia przez  plebiscyt internautów , a oparty na  serii wywiadów parkowych dziecka z nestorami , dożywającymi swych ostatnich dni , Bożena  Janicka określiła ( na łamach <Kina >1995 ) mianem „niby dokumentu , w istocie nasyconym poezją , esejem filmowym   o skutku przemijania i potędze życia”.
                 Film drugi, zahaczający  o mechanizmy  <polskiego piekiełka politycznego> .   w  którym  k a ż d y może być politykiem , to dokument prowokacyjny, ale jednocześnie – przerażający .Realizowany był  przez trzy lata ze szwajcarską precyzją interpretatora i benedyktyńską cierpliwością, by – na przykładzie  sterowanej profesjonalnie kariery początkującego członka partii ( w tym wypadku : Samoobrony) –obnażyć cynizm kreowania ,,,nowej generacji” polityków jako „użytecznych produktów” wszelkich manipulacji.
Pośród plejady reżyserów , którzy w ostatnim ćwierćwieczu , korzystali z usług „Kalejdoskopu” jako producenta , dostrzec można  nestorów typu Stanisław Manturzewski (1928 – 2014) jeszcze większy ekscentryk  aniżeli wspomniany przy własnych produkcjach Grzegorz Skurski ,którego romans z <Kalejdoskopem> owocował przerażającym filmowym portretem kobiety z marginesu społecznego („Historia Leokadii J.”- [ 2000])
.Manturzewski natomiast  , który – jak  powiadał  sam o sobie – do kinematografii trafił „tylnymi drzwiami” , stał  się nie tylko w  <mistrzem epizodu> aktorskiego polskiej fabuły , ale ten z wykształcenia –archeolog ze specjalnością : starsza epoka kamienia ,  przeszedł do historii polskiego dokumentu  collage’ owym dokumentem ze „ścinek” o Himilsbachu („Himilsbach , ploty, bujdy czarne dziury” [2002]).
Obok hołubionych przez „Kalejdoskop” twórców znanych i uznanych  – wytwórnia dała szansę młodym .Tak zaistniały dokumentalne dzieci> „Kalejdoskopu” : Ryszard Kaczyński (ur.1941)  i Piotr Morawski(ur.1948) ,   para współrealizatorów ważkich i zauważonych w świecie produkcji :unikatowego tryptyku dokumentalnego o dramatycznym losie adaptowanego przez amerykańskie małżeństwa   pięciorga rodzeństwa z domu dziecka w Szklarskiej Porębie ( „Tata, I love you”[1999] , ”Dom nad Missisipi” [2005] wraz z   pointą po latach –„Obietnicą  dzieciństwa” [2013]) oraz filmu montażowo –kreacyjnego , nicującego <podziemny świat> PRŁ-owskich służb specjalnych – na przykładzie  pobytu Roberta Kennedy’ego w Polsce w roku 1964 („Amerykanin w PRL-u” [2009] ) .
       Mniej „ wierną”  <Kalejdoskopowi> – okazała się  być –  święcąca z tą firmą  w latach 90-tych  pierwsze swoje  sukcesy polskie i zagraniczne, a debiutująca- zresztą bardzo podobnie – bo- i w roku 1983, i w WFD , para absolwentów Wydziału Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach – dziś  plasująca się  pośród< tuzów> polskiego dokumentu. Stworzyła ją    wspomniana już Maria Zmarz-Koczanowicz  z Krzysztofem Magowskim ,który np. w poszukiwaniu modelu  zagospoda rowania wolnego czasu polskiej PRL-owskiej młodzieży  do historii ruchu studenckiego przeszedł   jako autor dokumentalnego tryptyku o dziejach   Zrzeszenia Studentów Polskich [2000].
        Zmarz- Koczanowicz (ur.1954), autorka  filmowych < konterfek  tów>  nie tylko  – znanych na całym świecie polskich  ludzi kultury :  rewolucyjnych  artystów , jak  Grotowski ( „Jerzy Grotowski .Próba portretu.”[1999] )  i Miłosz („Czarodziejska Góra. Amerykański portret Czesława Miłosza” [2000], rewolucyjnych myślicieli , jak Kołakowski     ( „Profesor. O Leszku Kołakowskim.”[2005] i  Michnik   („Zwyczajny marzec”[2008] i  „Bądż realistą , chciej niemożliwego” [2015]) , a także polityków , np. tak różnych sekretarzy PZPR , jak przygłupawy Albin Siwak ( „ Ja , robotnik budowlany” [2001] )  i  wyrafinowany  <prawodawca >   stanu wojennego – Wojciech Jaruzelski („ Noc z generałem” [2001]) – z  „Kalejdoskopem „ zrealizowała  t y l k o  dwa filmy , i to  w tym samym  roku[ 2002] -„Miłość do płyty winylowej” i „Dzieci rewolucji”. Obydwa obrazy mają charakter wnikliwej analizy psychologiczno-socjologicznej  nowego pokolenia wstępującej w dorosłe życie polskiej młodzieży .Pierwszy – optymistyczny ,  bo ukazujący „ciągłość pokoleń” poprzez  m.in. re-sentymenty grupy discjokeyów , posiadających – jak się okazuje – <magiczny> wpływ na gusta  najmłodszych , sięgających coraz częściej do muzycznej płytoteki ojców i dziadków ; drugi – dość pesymistyczny , bo – na próżno –  domagający się wyczerpującej odpowiedzi , dlaczego to rewolucja roku 1989 –„pożarła”   ( w całej Europie)”własne dzieci”.
Warte podkreślenia ,że  Zmarz-Koczanowicz – po znaczącym epizodzie współpracy  z <Kalejdoskopem >- powróciła  do swojej< macierzystej> firmy , jaką było naprawdę  –  równie <niezależne> , co znaczące dla polskiego dokumentu – krakowskie Studio < Largo> Agnieszki Traczewskiej , absolwentki teatrologii UJ, która  – po ukończeniu studiów – zrealizowała w pełni swoje twórcze marzenie i stworzyła silną profesjonalną  grupę produkcyjną . Aktywność  tej grupy wykorzystali od razu i skwapliwie zagubieni w <ogniu  polskich transformacyjnych utarczek> znakomici – jak się okazuje – dokumentaliści .
.Obok Koczanowicz – swe pełne możliwości  zaprezentował w< Largo>  i poprzez <Largo> –  Adam Sikora [ur.1960] – świetny operator fabuły [autor zdjęć do  m.in. .filmów Lecha Majewskiego („Wojaczek” ,”Angelus” czy „Młyn i Krzyż”) czy Jerzego Skolimowskiego („Cztery noce z Anną” czy „Essential Killing”) ] .Sikora –  dotychczas <nadworny > operator Studia  w roku 2005 okazał się twórca wstrząsającego obrazu dokumentalnego .
Było nim -„Boże Ciało  „  –    filmowy  zapis jednego jedynego dnia w roku , kiedy to w  Lipinach  , miejscowości- kiedyś traktowanej  jako „raj na ziemi” zgodny z kodeksem Śląskich Wartości Życia   , a dziś -miasteczka , którego  mieszkańców ustrojowa transformacja Polski <skazała> na n – na przekór otaczającej rzeczywistości – ożywają  w czasie ceremonii kościelnej rezurekcji – wspomnienia o niegdysiejszej świetności tej starej osady przemysłowej.
Dzięki Traczewskiej i Largo powstały obok wzmiankowanych portretów dokumentalnych Zmarz- Koczanowicz i „Bożego Ciała” Sikory jeszcze  dwa  znaczące dla polskiego dokumentu  filmy .
W 2011 roku Koczanowicz   podjęła bardzo przekonującą próbę weryfikacji biografii Wiery Gran .Nie była to rzecz prosta ani łatwa   w sytuacji całkowitego bojkotu  tej żydowskiej piosenkarskiej  przedwojennej gwiazdy , oskarżanej – niesłusznie – całe życie i napiętnowanej życiową jej  izolacją  za  rzekomą ( co podważyła całkowicie w swych badaniach współpracująca scenariuszowo z „Largo” – obok Teresy Torańskiej – Agata Tuszyńska ) kolaborację z Niemcami w czasie okupacji .Kolejny sukces grupy zaistniał za sprawą Sikory ,  który w roku 2014 przedstawił swoją interpretację życia i twórczości Brunona Schulza w filmowym obrazie  z pogranicza dokumentu , animacji i inscenizowanej fabuły.  
Wracając zaś do Magowskiego , popularnego dzięki dokumentom  o muzycznych idolach dwóch pokoleń Polaków : Ryszardzie Riedlu („Się macie ludzie” [2004] ) i Czesławie Niemenie ( „Sen o Warszawie” [2014]),  jego <Kalejdoskopowa> najważniejsza  produkcja  , wiodąca go do tajemnic własnej rodziny  – to  „Świat moich wujków „[2000] – fascynująca próba rekonstrukcji nieistniejącego już świata przez pozostałą przy życiu trójcę sędziwych  potomków  ziemiańskiej rodziny Doerferów , posiadaczy podpoznańskich włości , powracających psychicznie (i fizycznie ) do utraconego <raju >młodości.
O wiele bardziej istotną  historią dla Magowskiego , potomka <wyrzuconej poza  nawias> komunistycznej społeczności Polski powojennej – rodziny ziemiańskiej , stało się  jednak – obok doświadczeń rodzinnych ( zaznaczonych subiektywnie  w „Świecie moich wujków”, a rozwiniętych historycznie w jeszcze w jednym bardzo rzetelnym  dokumencie o Powstaniu Wielkopolskim  grudnia 1917 („Zapomniane powstanie „ [2008] ) – jego osobiste . młodzieńcze doświadczenie , robotniczej martytologii po- Stalinowskiego Poznania , walczącego o  godność ludzką  , podeptaną  przez sowieckich siepaczy i polskich konformistów i zdrajców  w rodzaju premiera  Cyrankiewicza, który zapomniawszy szybko ,że sam był więźniem Oświęcimia , straszył wszystkich  Poznaniaków „obcięciem ręki” .Stąd film Magowskiego o drugim wielkopolskim powstaniu  , tym razem – w czerwcu 1956 ( „Poznańskie powstanie  1956” l2006] ) Stąd też idea powołania do życia własnej wytwórni „Warta-Film” , której  n i e z a l e ż  n o ś ć  pozwoliła mu realizację tego ż y c i  o w e g o     p r o j e k t u , jakim było dokumentalne  u t r w a l e n i e p r a w d y   o  obydwu pochopnie <zapominanych> wielkich zrywach wolnościowych w Wielkopolsce.

4.
Powstanie Studia  Video Gdańsk i „Kalejdoskopu ”  i narodziny ich czysto <wytwórnianego> profilu ,  zachęciło  producentów z innych miast .
Za sprawą <niespożytego > konspiratora – Mirosława Chojeckiego – mitycznego wydawcy biuletynów KOR – u , a potem szefa podziemnej  Niezależnej Oficyny Wydawniczej < NOWa> , zaczęła  działać  w Warszawie  – założona w roku 1991- po  powrocie Chojeckiego  z Paryża –   wytwórnia Media Kontakt  (prowadzona  przez niego wraz z operatorem Piotrem Weychertem [ur.1959]). W Łodzi  również  w roku 1991– reżyser  Mirosław Dębiński  powołał do życia Studio Filmowe Everest ,  w  stolicy natomiast – do konkurencji z  firmą Chojeckiego i Weycherta  oraz „Kalejdoskopem”  stanęli m.in. (by wymienić inicjatywy najważniejsze):  Krzysztof Kopczyński  jako twórca grupy produkcyjnej <Eureka Media>( zał.1997) , a także  ( już w pierwszych latach XXI wieku) znani reporterzy prasowi Irena i Jerzy Morawscy, którzy zachęceni sukcesem ich telewizyjnych seriali( głównie : ”Ballady o lekkim zabarwieniu erotycznym”) dot. sytuacji i zachowań polskiej młodzieży zdecydowali się realizację  dokumentów i prowadzenie  własnej produkcyjnej spółki , która w ostatnich dwóch dekadach  kilkakrotnie już zmieniła swą  nazwę. Do ogólnopolskiego <klubu niezależnych> przystąpiły w  też dwa młodsze  duety: warszawski  w  osobach Małgorzaty  Walczak i Marka Tomasza Pawłowskiego (Zoyda Art Production ) w roku 1999  i łódzki – Doroty Petrus i Bogdana Lęcznara (Baza Grupa Medialna ) w roku 2003.
W Krakowie  natomiast powstały – obok wzmiankowanych już firm  prywatnych  Szumowskich (Szot-Szumowski) ,  Ridana ( Agencja Crac Film i ER Studio) , Augustynka (Apio Film)  i producenckiej spółki – AB Film Production – Krakowski Teatr Publicystyki  Małgorzaty Czerwińskiej  – wyspecjalizowany w produkcjach o życiu angielskiej emigracji  , a także -skupiony  na dokumentacji polskiej rzeczywistości –  <podkrakowski >Dragon Film Krzysztofa Stawowczyka , telewizyjnego realizatora światła i operatora filmowego , dawnego współwłaściciela AB Film Production ,która to spółka – za jego kadencji – współpracowała z Michałem Bogusławskim nad redagowanym przez niego cyklem filmów „Małe Ojczyzny”

Każda z tych , obfitujących w dziesiątki tytułów  i nazwisk ciekawych twórców , wymaga osobnej uwagi , jako , że bez filmów wszystkich wymienionych jednym tchem producentów, dokument polski ostatniego ćwierćwiecza byłby bardzo ubogi . Dlatego też przywołuję produkcje nie tylko najbardziej dla tych grup twórczych – charakterystyczne , ale najbardziej istotne dla całości naszego oglądu dokumentalnego kina niezależnego w Polsce ostatniego ćwierćwiecza.
           W takiej perspektywie musi znaleźć się miejsce na „prostowanie ścieżek , naruszonych  mocno przez „polską beztroską niepamięci” o niedawnej przeszłości .Dlatego też w przypadku   Macieja Szumowskiego np. należy podkreślać nie tylko jego pionierski trud ” zmuszania” Telewizji  Publicznej do codziennej powinności , jaką jest dla każdej sieci   praktyka reportażu społecznego( cykl „Polska zza siódmej miedzy” , realizowany przez OTVP Kraków jeszcze  w II połowie lat  60-tych ) . Trzeba też zauważyć ,że zawdzięczamy mu nowy gatunek dokumentalnej formy , zrodzonej <na styku> filmu , radia i telewizji (zob. np. filmy z cykli „ Polski poślizg kontrolowany „ , „Cena decyzji” ,”Dokument dla syna”). Syn zaś  Macieja – Wojciech , związany z TVN , przejdzie na pewno do historii jako autor filmów z” pierwszej linii frontu” krwawych wojen przełomu wieków (takim był cykl dokumentalny  z roku 1994 ukazujący skutki wojny w Chorwacji i Bośni , takim jest głośny  prywatny film Szumowskiego-juniora  – z roku 2014 – „Aleppo .Notatki z ciemności”).
                  Pozostając na gruncie krakowskim nie sposób nie wspomnieć o  filmowych cyklach Krakowskiego Teatru Publicystyki , dokumentujących życie polityczne  londyńskiej emigracji (pierwszy i jedyny dokument o Rządzie RP na Uchodźstwie- „ Polscy włodarze londyńskiego Zamku” [1990] ) , dotykających aktywności  kulturalnej londyńskiej Polonii ( filmy: o POSK  -„Cud nad Tamizą”[1990] i o Teatrze Polskim ZASP – dyptyk „Pół wieku” [1992] ) , a także utrwalających angielską recepcję dokonań polskich artystów ( jedyna  monografia filmowa <międzynarodowego gwiazdora polskiego > – mistrza epizodu światowej kinematografii –  Vladka Sheybala – „Vladek”[1993] , a także dokument brytyjskiej  adaptacji teatralnej prozy   Brunona Schulza – „Ulica Krokodyli nad Tamizą”[1992]) .
Godne zauważenia są też produkcje   wspomnianych spółek Stawowczyka Najpierw – w  AB Film Production  – kiedy – obok filmów cyklu „Małe Ojczyzny” ( filmy klanu  rodzinnego Bogusławskich uzupełniały w Krakowie – propozycje Irena Wollen  , np.„Na zielonej Bukowinie „[1995] ) powstała polemizująca z samym Stevenem Spielbergiem kontrowersyjna opowieść o Oskarze Schindlerze , weryfikująca jego legendę poprzez te wspomnienia 14 byłych jego pracowników fabryczki emalii na krakowskim Zabłociu , które nie znalazły <uznania> w oczach scenarzystów nagrodzonej Oscarem „Listy Schindlera” ( film „Oskar …Oscar” [1995]) ,potem – w nowej , osadzonej w podkrakowskich Bolechowicach spółce „ Dragon Film „  kiedy  to w produkcyjnym gąszczu pojawił się równie „mocny akcent”  w postaci   zrealizowanego w Anglii dokumentu ,  upominającego  się o obecność  Michała Kaleckiego w światowej myśli ekonomicznej („Kalecki – geniusz zapomniany” [ 2012]).
Wymienione  – już dwukrotnie – łódzkie Studio Everest godne jest natomiast  naśladowania w swojej pasji „  dokumentalnej pomocy białoruskim sąsiadom. We współpracy z polskim kanałem telewizji publicznej Bielsat, obdarzyło nas bowiem kilkoma wstrząsającymi dokumentami , z których przynajmniej dwa , godne są zapamiętania nie tylko dlatego ,że zrealizowano je w iście  <konspiracyjnych> warunkach Tu warto podkreślić ,iż każdy – komu udało się  nakręcić na Białorusi przynajmniej jedną dokumentalną sekwencję – doświadczyć  musiał całego repertuaru „błogosławieństw „ inwigilacji reźimu Łukaszenki .
Pierwszy film Everestu o Białorusinach nosi symboliczny tytuł – „Lekcja białoruskiego”[2006]. Jest  to bowiem zarysowana finalną klęską historia walki o język ojczysty  uczniów  zdelegalizowanego przez władze liceum humanistycznego w Mińsku
.Obraz drugi – „Muzyczna partyzantka” [2008] – to dokument <marzeń> młodych Białorusinów , dla której muzyka pop to jedyna szansa przeżycia otaczającego koszmaru w estradowej dezaprobacie reżimu . ( scenariusz i reżyseria obydwu filmów: Mirosław Dembiński [ur.1959]
Bardziej szeroki obszar dokumentalnej penetracji życia przyniosła działalność niezależnych firm producenckich w Warszawie , mimo że podziemny kontestator PRL-u i animator tysiąca niepodległościowych , anty-komunistycznych akcji – Mirosław Chojecki(Media Kontakt )pozostał wierny dokumentacji swoich działań Solidarnościowych . Dlatego znaczącą manifestacją tej postawy  były filmy, które Chojecki produkował .Produkcja z roku 2000 jest w tej mierze zadziwiająca . Dwa filmy Media Kontakt  ( „”Solidarność – jak zerwaliśmy żelazną kurtynę” ,”Postulaty sierpniowe”)  choć  podjęły  ten sam wysiłek dokumentacji Solidarnościowego spadku , zadziwiły odmiennością  i spojrzenia , i warsztatu.
Film pierwszy to tylko część pierwsza ambitnie zaplanowanego przez Krystynę Mokrosińską dyptyku ( dokończenie powstało w 2005) :próba syntezy ,niesłychanie instruktywnej i pouczającej zarazem , bo weryfikującej naszą „historyczną pamięć” poprzez rewelacje nigdy dotąd nie pokazywanych w Polsce materiałów.
                 Obraz drugi – dzieło Piotra Morawskiego-  to seria 7 mini-filmików , „sprawdzających” po 20 latach „żywot” (czytaj : nie zaistnienie w rzeczywistości) każdego z 21 postulatów  robotniczej victorii w krzywym zwierciadle triumfalistycznej ideologii.
W <Media Kontakt> powstał też jeden z najlepszych portretów filmowych. Rok później bowiem Antoni Krauze przypomniał sylwetkę życiowego i artystycznego nonkonformisty – Bohdana Kosińskiego („Dlatego zrobiłem film”). Dobry to przykład dla następców , by pamiętali o swych Mistrzach.
Wytwórnię< Eureka Media> zapamiętać warto nie tylko na horyzonty myślowe jej twórcy (Krzysztof Kopczyński , uczeń  Pani Prof.  Marii Janion ,dał się poznać jako wytrawny humanista , autor kilku książek – m.in. o Kręgu paryskiej <Kultury} , ale i <zestaw> młodych reżyserów, którzy zawdzięczają mu realizację .W pamięci widzów pozostaną na pewno „Latawce „ – film Beaty Dzianowicz – porażająca okrucieństwem życiowej prawdy wizja współczesnego Kabulu z perspektywy afgańskiego nastolatka.
Irena i Jerzy  Morawscy zaś , których popularność telewizyjnych seriali dokumentalnych , denerwowała mocno otoczenie ,  oskarżające ich nawet o „brak etyki”  „poprawianiu rzeczywistości” deklarowali:
      „My nie kreujemy rzeczywistości ,ale chcemy – po prostu – ją udokumentować „-przekonywali o  c z y s t o ś c i swego dokumentalnego warsztatu .Najbardziej przekonywujący efekt uzyskali w filmie „Czekając na sobotę „ (2010) –  szokującym dokumencie o młodych ludziach z Trawnik (200 km od Warszawy) , których „rytm życia” wyznaczają sobotnie  <imprezy> lokalnej dyskoteki Nokaut.
„ W głowie się nie mieści „- zwierzali się w czasie publicznej dyskusji z widzami autorzy filmu – „że w pobliżu stolicy ludzie wiodą taki żywot ,że nie widząc przed sobą przyszłości , nie chcą, ani – nawet – nie próbują  się z tego < upiornego kręgu > wyrwać!”
Łódzka Baza Grupa Medialna , założona w roku 2003 przez aktora , reżysera i scenarzystę – Bogdana Lęcznara  ,a której <napęd> twórczy utrzymuje partnerka twórcy – Dorota Petrus , w odważnej penetracji świata zdołała  zrealizować kilka unikatowych i <egzotycznych>  filmów  z „Domem”[2010] na czele.
          Dlaczego ta zrealizowana w ogniu gruzińskiej wojny domowej produkcja zasługuje na szczególną  uwagę?  Po prostu dlatego ,że ta rekonstrukcja <krwawych wydarzeń> odbywa się w czasie dorocznego spotkania towarzyskiego „cudownie ocalonych” w „domu na granicy” Osetii i Gruzji , a udział w nim biorą zaprzyjaźnieni , a nie – jak donosiła wojenna propaganda – „powaśnieni obywatele walczących < na śmierć i życie> ze sobą narodów „.
Jeszcze ciekawiej rysuje się dorobek warszawskiej grupy –Zoyda Art. Production (zał.1999) , która dała się poznać Polsce i światu dwoma ostatnimi filmami: „Jaster- tajemnica Hela”[2014] i „Dotknięcie anioła” [2015]. Unikatowość obydwu propozycji polega na twórczym zmierzeniu się ze stereotypami interpretacji historycznej , które pociągają za sobą podjęte przez filmy przypadki. Pierwszy bowiem – to filmowa rekonstrukcja   z b r o d n i c z e j   p o m y ł k i  niepodległościowego podziemia polskiej okupacji , drugi – to krzepiące  h u m a n i z m e m przesłanie , jakie dociera do widza poprzez opowieść głuchoniemego już żydowskiego starca  o cudownym ocaleniu z Holocaustu całej jego rodziny oświęcimskiego rabina.

     5.                        
       A  jako ,że „dobra zmiana” (czytaj : odwaga telewizji publicznej  w pierwszych latach po 1989 roki )przyniosła rzeczywiście „dobre plony” , obrachunek niniejszy wymaga jeszcze uwzględnienia filmowo-dokumentacyjnej działalności takich, dopuszczonych  do dokumentalnej produkcji  – instytucji użyteczności publicznej , jak Salezjański Wolontariat Misyjny< Młodzi i Świat >, finansujący <egzotyczne > produkcje dokumentalne (często : interwencyjne ) o sytuacji katolików i chrześcijan w świecie , np . ostatnie  filmy Macieja Grabysy i Michała Króla : „ W pułapce wojny” [ 2014] czy „Uwolnić Asię Bibi” [2015] , pierwszy podejmujący temat prześladowań chrześcijan w Syrii, drugi – tragiczny los wieśniaczki z Pakistanu , która za swoją wiarę ma zapłacić – głową.
           Podobnie ,< sprawdziły się> w tych latach , finansując dokumenty, takie wyspecjalizowane fundacje , jak F   , warszawski Dom Spotkań z Historią , Stowarzyszenie Auschwitz Memento z Oświęcimia , Muzeum  Historii Polski czy też – ostatnio  – Instytut Pamięci Narodowej (np .”Mit o Szarym” przywracający historii Polski postać Antoniego Hebdy , walczącego z „samozwańczą” władzą ludową w Świętokrzyskim –  autorstwa Grzegorza Królikiewicza , znakomitego reżysera fabuły i pedagoga , który dla wypełnienia swojej dokumentalnej pasji powołał  w roku 1991własne Studio Filmów „N” . W tym to zespole  powstała m.in.  wstrząsająca swoją formą zapisu filmowego nieznana otumanionemu przez propagandę ogółowi – prawdziwa wersja życiorysu „Ognia” – czyli Kazimierza Kurasia , bojownika  o Polskę Niepodległą po wyzwoleniu na Podhalu – film „A potem nazwali go bandytą „[2002])   
           Nasz < obrachunek >nie będzie się też liczyć bez  uwzględnienia inspirowanych przez doświadczonych pedagogów dokumentalnych debiutów szkolnych zarówno uczelni <czysto > filmowych (łódzka PWSF  Tv i T, katowicki Wydział Radia i Telewizji UŚ , Warszawska Szkoła Filmowa B. Lindy i M. Ślesickiego, Mistrzowska   Szkoła  Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy), jak i artystycznych (łódzka Szkoła Projektowania czy warszawska ASP)  oraz  dziennikarskich  ( np. Wyższa  Szkoła Dziennikarska im .Wańkowicza w Warszawie ).Wśród ”filmówek” na uwagę szczególną uwagę zasługuje półprywatna   Warszawska Szkoła , obchodząca niedawno swe dziesięciolecie , a szczycąca się w zakresie dokumentu niedawną nominacją Oscarową („Nasza klątwa” Tomasza Śliwińskiego  czyli dramatyczna opowieść filmowa o pełnej miłości i profesjonalnej opieki nad upośledzonym   dzieckiem , które – źle rokując – dzięki tej opiece – dożywa szczęśliwie pierwszego roku życia [2013])  i o siedem lat starsza Szkoła Wajdy , której sukcesy dokumentalne związane są z talentami pedagogicznymi Marcela Łozińskiego i Jacka Bławuta .Dominują obecnie w świecie uczniowie tego ostatniego w  rodzaju Grzegorza Szczepaniaka ,autora – sięgających po kolejne festiwalowe laury –„Ślimaków” [2016] – filmowej satyry dokumentalnej na nieprofesjonalne  „chciejstwo” businessowe polskich <żółtodziobów>.

                                      
5.  
         Lata 1989 – 2016 zatem to  z ł o t y    o k r e s   rozwoju prawdziwie  n i e z a l e ż n e g o  polskiego dokumentu  ,  który potrafił wykorzystać  szansę ,jaką mu dała   n i e z a  l e ż n o ś ć    p r o d u k c y j n a , czyli dobrze pojęta prywatyzacja ,  sprzyjająca wolności tworzenia . P a m i ę    t a ć  o nim   t r z e b a i należy zwłaszcza  w czasie , kiedy akcja zawłaszczania jednostki przez coraz bardziej autorytarny styl rządów przypomina nam niepokój Irydiona –  tytułowego bohatera dramatu jednego z naszych wieszczów – Zygmunta Krasińskiego, który w swoim czasie wieszczył , że „ ma się pod koniec wolnemu światu”.         

                                                               KRZYSZTOF MIKLASZEWSKI
 Londyn – luty 2017